W perpsektywie całego społeczeństwa, można zauważyć dwa rodzaje wiary w Boga:

  1. Wiara nieświadoma – praktykują ją osoby nieinteresujące się religią czy filozofią. Zostali oni wychowani w katolicyźmie i wierzą w Boga katolickiego. Sami nie potrafiliby sprzeczać się o prawdziwość katolicyzmu, ale mają zaufanie do autorytetu kościelnego. Tak samo jak ja wierzę, że Ziemia krąży wokół Słońca, ale nie potrafiłbym się kłócić o prawdziwość tego twierdzenia. Znam podstawowe założenia heliocentryzmu i ufam autorytetom naukowym – w taki sposób buduję swój osąd na dany temat. W wierze nieświadomej nie ma nic złego, o ile prowadzi do Boga tak samo jak wiara profesorów teologii. Nie ma ona jednak solidnych podstaw i w sytuacji, kiedy jest wystawiana na próby, kiedy wierny na każdym kroku słyszy argumenty przeciw Bogu i Kościołowi, kiedy otacza się ateistami, może ona okazać się zgubna.
  2. Wiara świadoma – wiara racjonalna, osadzona na solidnych podstawach teologii i apologetyki. Wierny nie ma wątpliwości co do tego, czy Bóg istnieje – on to wie. Jest odporny na wszelkie ataki i argumenty; jego wiara pozostanie niezachwiana, nawet jeśli byłby ostatnim katolikiem na ziemi. Potrafi toczyć spory z ateistami oraz antyteistami i, o ile będą one merytoryczne i konstruktywne, wygrywać je.

Wzrastać duchowo można na wiele sposobów i nie jest powiedziane, że konieczna jest do tego rozległa wiedza teologiczna, jednak jest ona niezwykle przydatna.
W wiekach średnich nie było konieczności uczenia każdego jednego człowieka teologii, bo nie było niczego, co mogło jej zagrozić na taką skalę jak dziś. W tamtym czasie była ona dobra, bo całkowicie wystarczała i prowadziła ludzi do Boga. Dziś jednak nie spełnia wystarczająco swojego zadania.

Ateizacja jest ogromnym zagrożeniem dla naszego narodu. Młody człowiek, już na etapie szkolnym, jak i wchodząc w życie, otacza się ateistami, konsumuje produkty mainstreamowej kultury, która po cichu przemyca antyteizm i ateizm. Nikt młodego Polaka na to jednak nie przygotował; na religii, jeżeli już się czegoś uczył, to samych zasad i żadnego wyjaśnienia. Wsółczesna religia w szkołach jest całkowicie nie dostosowana do współczesnych realiów, wygląda, jakby była stworzona dla ludzi sprzed kilkuset lat. Mamy więc sytuację, w której młody człowiek z jednej strony słyszy argumenty antyteistyczne, z drugiej – same zasady życia chrześcijańskiego i żadnych argumentów ani wyjaśnień. Postępująca ateizacja nie jest więc niczym dziwnym i będzie ona postępować tak długo, jak długo Polacy będą uczeni wiary nieświadomej.

Co więc zrobić? Relgiia jako katecheza jest potrzebna, jednak oprócz niej trzeba wprowadzić podstawy apologetyki i teologii, chociażby w takiej formie, jak w klasach humanistycznych są podstawy filozofii. Najpierw trzeba jednak przeanalizować najczęstrze kwestie, z jakimi borykają się wierni mający wątpliwości, następnie przygotować odpowiednią podstawę programową zawierającą odpowiedni materiał.

Damian Dziadowiec